Progi podatkowe PIT waloryzowane o inflację co roku? Minister proponuje automatyczny mechanizm

Progi podatkowe PIT waloryzowane o inflację co roku? Minister proponuje automatyczny mechanizm

Progi PIT rosną wolniej niż ceny — minister chce to zmienić automatyczną waloryzacją o inflację

Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska zaproponowała, by progi podatkowe w PIT były co roku automatycznie podnoszone o wskaźnik inflacji. Propozycja padła w ramach uwag do rządowego projektu zmian w podatkach dochodowych, który przewiduje jednorazowe podniesienie progu ze 120 tys. zł do 130 tys. zł. Zdaniem minister jednorazowa korekta nie rozwiązuje problemu systemowego — potrzebny jest mechanizm, który będzie działał rok po roku, bez konieczności nowelizowania ustawy.

Co konkretnie zaproponowano i dlaczego ma to znaczenie dla kilku milionów podatników? Poniżej rozkładamy temat na części.

Co zakłada rządowy projekt zmian w PIT

Resort finansów przygotował projekt ustawy, który wprowadza dwie kluczowe zmiany:

  • Podniesienie progu podatkowego — z obecnych 120 000 zł do 130 000 zł rocznego dochodu. Do tej kwoty podatnik płaci 12% PIT.
  • Nowa, pośrednia stawka 24% — dla dochodów w przedziale 130 000–150 000 zł. Dopiero powyżej 150 000 zł obowiązywałaby dotychczasowa stawka 32%.

Próg podatkowy to granica dochodu, po przekroczeniu której zaczynasz płacić wyższą stawkę podatku. Dziś, jeśli zarabiasz powyżej 120 000 zł rocznie, każda złotówka ponad tę kwotę jest opodatkowana stawką 32% zamiast 12%. Po zmianach bufor między niższą a najwyższą stawką będzie większy — pojawi się dodatkowy przedział z 24% podatku.

Hennig-Kloska oceniła ten kierunek pozytywnie, ale zwróciła uwagę na fundamentalny problem: projekt rozwiązuje sytuację jednorazowo.

Dlaczego jednorazowa zmiana progu to za mało

Mechanizm jest prosty i powtarza się od lat. Ceny rosną, wynagrodzenia podążają za nimi — a progi podatkowe stoją w miejscu. Efekt? Coraz więcej osób wchodzi w wyższy przedział podatkowy nie dlatego, że realnie zarabia więcej, lecz dlatego, że nominalna kwota na ich pasku przekracza sztywno ustaloną granicę.

To zjawisko ekonomiści nazywają zimną progresją (ang. bracket creep). Inflacja podnosi pensje, ale siła nabywcza zostaje taka sama — tymczasem fiskus zabiera większy procent, bo próg nie nadąża za cenami.

Przykład: pracownik, który w 2024 roku zarabiał 10 000 zł brutto miesięcznie, mieścił się pod progiem (120 000 zł rocznie). Jeśli w kolejnych latach dostanie podwyżki o inflację — powiedzmy łącznie 8–10% — jego roczny dochód przekroczy 130 000 zł, mimo że realnie kupuje za tę pensję mniej więcej tyle samo co wcześniej. Bez waloryzacji progu taki podatnik zapłaci wyższą stawkę wyłącznie z powodu inflacji.

Przeczytaj:  Kto zyska na zmianach PIT? Wyliczenia — od 12 tys. brutto w górę

Jak wskazała minister Hennig-Kloska, „zjawisko to będzie powtarzać się w przyszłości, jeżeli wysokość progów pozostanie ustalana jednorazowo”. Innymi słowy — za kilka lat trzeba będzie znów nowelizować ustawę, bo progi ponownie się zdezaktualizują.

Na czym polega propozycja automatycznej waloryzacji

Minister zaproponowała konkretny mechanizm: kwoty progów w ustawie o PIT miałyby być co roku — od 1 stycznia — automatycznie przeliczane o wskaźnik wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych (potocznie: wskaźnik inflacji). Chodzi o wskaźnik za pierwsze trzy kwartały poprzedniego roku w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej, ogłaszany przez prezesa Głównego Urzędu Statystycznego (GUS).

Waloryzacja, czyli automatyczne podnoszenie kwot o oficjalny wskaźnik inflacji, nie jest w polskim prawie niczym nowym. Dokładnie w ten sposób co roku rosną:

  • emerytury i renty (waloryzacja ZUS),
  • minimalne wynagrodzenie (choć tu decyzja rządu wciąż ma rolę),
  • świadczenia z pomocy społecznej.

Propozycja Hennig-Kloski przenosi tę samą logikę na progi podatkowe: jeśli ceny wzrosły o 4%, to próg podatkowy też rośnie o 4% — i podatnik nie wpada w wyższą stawkę tylko dlatego, że inflacja podniosła mu nominalne zarobki.

Kto zyskałby na takiej zmianie

Automatyczna waloryzacja progów PIT dotyczyłaby przede wszystkim osób, których dochody oscylują w okolicach progu — dziś 120 000 zł, po planowanej zmianie 130 000 zł rocznie. To w uproszczeniu osoby zarabiające około 10 000–12 000 zł brutto miesięcznie na umowie o pracę.

Dla tej grupy różnica między 12% a 32% (lub planowanymi 24%) stawki na każdą złotówkę powyżej progu jest odczuwalna. Przy dochodzie przekraczającym próg o 10 000 zł rocznie, różnica między stawką 12% a 32% to 2 000 zł więcej podatku. Automatyczne podnoszenie progu eliminowałoby ryzyko, że inflacja sama z siebie przerzuci podatnika do wyższego przedziału.

Mechanizm chroni też osoby na umowach B2B rozliczające się według skali podatkowej oraz tych, którzy łączą dochody z różnych źródeł (np. etat plus najem).

Przeczytaj:  PIT 24 procent od 2027 roku — nowa stawka, wyższy próg 130 tys. zł i wpływ na IKZE

Czy propozycja ma szansę wejść w życie

Stanowisko Hennig-Kloski to na razie uwaga w ramach konsultacji międzyresortowych — nie jest częścią samego projektu ustawy Ministerstwa Finansów. Nie oznacza to jednak, że pomysł jest czysto teoretyczny.

Automatyczna indeksacja progów podatkowych funkcjonuje w wielu krajach, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Szwecji czy Austrii. W tych systemach progi rosną co roku bez konieczności interwencji parlamentu — co eliminuje polityczne przepychanki i daje podatnikom przewidywalność.

W polskich realiach wdrożenie takiego mechanizmu wymagałoby zapisania go bezpośrednio w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych — z odwołaniem do konkretnego wskaźnika GUS i terminu przeliczenia. Technicznie jest to rozwiązanie proste; politycznie — wymaga zgody koalicji rządzącej.

Co dalej — terminy i stan prac

Rządowy projekt zmian w PIT (podniesienie progu do 130 000 zł i nowa stawka 24%) jest na etapie konsultacji. Uwagi Hennig-Kloski zostały zgłoszone w ramach tego procesu. O tym, czy mechanizm automatycznej waloryzacji znajdzie się w ostatecznej wersji ustawy, zdecyduje Ministerstwo Finansów i Rada Ministrów.

Na ten moment pewne jest jedno: jednorazowe podniesienie progu do 130 000 zł to krok w dobrą stronę, ale bez wbudowanego mechanizmu waloryzacji problem wróci za kilka lat — dokładnie tak, jak wrócił po poprzednich zmianach. Propozycja automatycznej indeksacji o inflację jest logicznym uzupełnieniem reformy i warto obserwować, czy trafi do ostatecznego projektu ustawy.

Źródło: PAP Biznes

FAQ

Jak działa propozycja automatycznej waloryzacji progów PIT według minister Pauliny Hennig-Kloski?

Jak wyjaśnia Netto-brutto portal księgowo-finansowy, minister Hennig-Kloska proponuje, aby progi podatkowe w PIT były co roku automatycznie podnoszone o wskaźnik inflacji, który jest ogłaszany przez GUS. Oznacza to, że jeśli ceny towarów i usług wzrosną o 4%, to próg podatkowy również zwiększy się o 4%, zapobiegając tzw. zimnej progresji. Mechanizm ten byłby stosowany corocznie bez potrzeby nowelizacji ustawy, co gwarantuje, że podatnicy nie zapłacą wyższego podatku tylko z powodu inflacji.

Dlaczego jednorazowe podniesienie progu podatkowego do 130 000 zł nie rozwiązuje problemu płacenia wyższego PIT?
Przeczytaj:  Ile wynosi kwota wolna od podatku i kwota zmniejszająca podatek? Jak ją odliczyć i co ze zmianami w 2025 roku?

Według poradnika Netto-brutto portal księgowo-finansowy jednorazowe podniesienie progu z 120 000 zł do 130 000 zł to tylko tymczasowe rozwiązanie. Inflacja powoduje, że po kilku latach nominalne wynagrodzenia rosną, a progi podatkowe zatrzymują się na stałym poziomie, co skutkuje tym, że coraz więcej osób wpada w wyższy próg podatkowy nie ze względu na rzeczywisty wzrost zarobków, lecz tylko przez wzrost cen. Zjawisko to nazywa się zimną progresją i powoduje, że bez corocznej waloryzacji progi będą wymagały kolejnych zmian legislacyjnych.

Jaki jest najlepszy sposób na ochronę przed tzw. zimną progresją w PIT?

Najlepszym sposobem na ochronę przed zimną progresją, jak wskazuje Netto-brutto portal księgowo-finansowy, jest wprowadzenie mechanizmu automatycznej waloryzacji progów podatkowych o wskaźnik inflacji. Dzięki temu progi podatkowe rosłyby corocznie, dostosowując się do wzrostu cen i zabezpieczając podatników przed nieuzasadnionym wejściem w wyższy próg podatkowy. Taki system już funkcjonuje w innych krajach i sprawia, że podatnicy zyskują przewidywalność oraz stabilność podatkową.

Kto najbardziej skorzystałby z automatycznej waloryzacji progów PIT?

Automatyczna waloryzacja progów PIT przyniosłaby największe korzyści osobom zarabiającym około 10 000–12 000 zł brutto miesięcznie, czyli tym, których roczne dochody oscylują w okolicy obecnego progu 120 000 zł lub planowanego 130 000 zł. Według Netto-brutto portalu księgowo-finansowego, dla tej grupy różnica między stawką 12% a wyższymi progami (24% lub 32%) na każdą złotówkę ponad próg jest znacząca - może to oznaczać nawet 2 000 zł więcej podatku przy przekroczeniu progu o 10 000 zł rocznie. Automatyczna waloryzacja chroniłaby więc tych podatników przed większymi obciążeniami tylko z powodu inflacji.

Czy mechanizm automatycznej waloryzacji progów PIT ma szansę zostać wprowadzony w Polsce?

Na razie propozycja automatycznej waloryzacji progów PIT pozostaje tylko uwagą zgłoszoną przez minister Hennig-Kloskę podczas konsultacji rządowego projektu zmian podatkowych i nie jest częścią oficjalnej ustawy Ministerstwa Finansów. Jak podaje Netto-brutto portal księgowo-finansowy, technicznie jest to rozwiązanie proste do wdrożenia, wymaga jednak zgody koalicji rządzącej, bo trzeba je zapisać bezpośrednio w ustawie o podatku dochodowym. W innych krajach, takich jak USA czy Szwecja, takie mechanizmy działają od lat i eliminują konieczność częstych nowelizacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You May Also Like