Projekt podatku cyfrowego — publikacja lada dzień
Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski potwierdził w rozmowie z PAP Biznes, że projekt ustawy o podatku cyfrowym zostanie opublikowany „albo w piątek, albo w poniedziałek”. Wcześniej wicepremier Krzysztof Gawkowski zadeklarował na antenie RMF FM, że do końca lipca projekt trafi do publicznej wiadomości. Nowa danina ma objąć zagraniczne platformy cyfrowe działające na polskim rynku.
To kolejny sygnał, że rząd traktuje podatek cyfrowy (ang. Digital Services Tax, w skrócie DST) jako priorytet legislacyjny drugiej połowy 2026 roku. Poniżej wyjaśniamy, czym jest DST, kogo dotknie i dlaczego budzi kontrowersje na arenie międzynarodowej.
Czym jest podatek cyfrowy (DST)?
Podatek od usług cyfrowych, czyli DST, to danina pobierana od przychodów (nie zysków) wielkich firm technologicznych — takich jak Google, Meta, Amazon czy Apple — generowanych na rynku danego kraju. Chodzi o sytuację, w której koncerny te osiągają miliardowe obroty na polskim rynku, ale podatek dochodowy płacą w krajach z niższymi stawkami, np. w Irlandii lub Luksemburgu.
DST różni się od klasycznego CIT-u tym, że podstawą opodatkowania jest przychód z konkretnych usług cyfrowych (reklama internetowa, pośrednictwo na platformach, sprzedaż danych użytkowników), a nie zysk całej firmy. Stawki DST w krajach, które już go wprowadziły, wahają się zwykle od 2% do 7,5% przychodu.
Kto już wprowadził DST w Europie?
Polska nie będzie pionierem. Podobny podatek obowiązuje już m.in. we Francji (3%), Włoszech (3%), Hiszpanii (3%), Austrii (5% — dotyczy tylko reklamy internetowej) i Wielkiej Brytanii (2%). Turcja przyjęła jedną z najwyższych stawek w regionie — 7,5%. Każdy z tych krajów nieco inaczej definiuje zakres usług objętych daniną i progi przychodowe, od których zaczyna ona obowiązywać.
Wprowadzenie DST przez poszczególne państwa to w dużej mierze efekt impasu w międzynarodowych negocjacjach podatkowych. W ramach OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) od lat trwają prace nad tzw. Filarem 1 (ang. Pillar 1) — globalnym porozumieniem, które miałoby podzielić prawo do opodatkowania zysków między kraje, w których koncerny cyfrowe faktycznie prowadzą działalność. Porozumienie to wciąż nie weszło w życie, więc poszczególne rządy sięgają po rozwiązania jednostronne.
Co wiemy o polskim projekcie?
Na razie szczegóły projektu nie zostały ujawnione. Standerski i Gawkowski ograniczyli się do potwierdzenia terminu publikacji i ogólnego zakresu — danina ma objąć „zagraniczne platformy cyfrowe działające na polskim rynku”. Nie podano jeszcze planowanej stawki, progów przychodowych ani katalogu usług, które zostaną opodatkowane.
Kluczowe pytania, na które projekt powinien odpowiedzieć, to:
- Stawka procentowa — czy Polska pójdzie śladem Francji i Włoch (3%), czy ustali inny poziom.
- Próg przychodowy — od jakiej kwoty globalnego i krajowego przychodu firma będzie podlegać podatkowi (w większości krajów UE progi wynoszą 750 mln euro globalnie i kilka–kilkanaście mln euro lokalnie).
- Zakres usług — czy obejmie tylko reklamę internetową, czy także marketplace’y, media społecznościowe i usługi chmurowe.
- Relacja do Filaru 1 OECD — czy ustawa będzie zawierać klauzulę wygaszającą, gdy wejdzie w życie porozumienie międzynarodowe.
Dlaczego Big Tech płaci mało podatku w Polsce?
Wielkie firmy technologiczne — określane zbiorczo jako Big Tech — optymalizują zobowiązania podatkowe, kierując przychody przez spółki zarejestrowane w krajach o niskich stawkach CIT. Irlandia (stawka CIT 12,5%, od 2024 r. 15% dla największych firm) od lat przyciąga europejskie centrale Google’a, Apple’a i Facebooka. W efekcie te koncerny wykazują w Polsce minimalny zysk, mimo że polscy użytkownicy generują dla nich istotne przychody reklamowe i handlowe.
DST ma ten problem częściowo rozwiązać — opodatkowuje przychód, a nie zysk, więc przenoszenie zysków do innej jurysdykcji nie pomaga uniknąć daniny.
Trump kontra podatek cyfrowy — ryzyko ceł odwetowych
Wprowadzenie DST wiąże się z ryzykiem geopolitycznym. Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie groził nałożeniem 100-procentowych ceł na towary z krajów, które zdecydują się opodatkować amerykańskie firmy technologiczne. Francja odczuła tę presję już w 2019 r., gdy Waszyngton zagroził cłami na francuskie wina. Trump powtórzył te ostrzeżenia również w 2026 r., zaznaczając, że zrobi to „niezależnie od zawartych wcześniej porozumień”.
Polska, projektując swój DST, musi zatem wyważyć dwa cele: wyegzekwowanie sprawiedliwego opodatkowania platform cyfrowych i uniknięcie eskalacji napięć handlowych z USA. Najprawdopodobniej dlatego prace nad projektem trwały tak długo — rząd czekał na rozwój sytuacji w negocjacjach OECD i na wyjaśnienie stanowiska Waszyngtonu.
Filar 1 OECD — dlaczego globalne rozwiązanie utknęło
Filar 1 (OECD Pillar 1) to plan podziału praw do opodatkowania zysków największych koncernów międzynarodowych między kraje, w których te firmy faktycznie sprzedają towary i usługi. Negocjowany od 2019 r. przez ponad 140 państw, miał wejść w życie już w 2023 r., a potem w 2024 r. Termin był wielokrotnie przesuwany, głównie z powodu oporu USA — zarówno za administracji Trumpa, jak i w trakcie procesu ratyfikacji za Bidena.
Dopóki Filar 1 nie zacznie obowiązywać, kraje takie jak Polska mają argument, żeby wprowadzać własne rozwiązania. Jednocześnie jednostronne DST osłabiają motywację do kompromisu na forum OECD — powstaje więc błędne koło.
Co to oznacza dla polskich firm i konsumentów?
DST jest formalnie podatkiem nakładanym na duże zagraniczne platformy, nie na polskich przedsiębiorców ani konsumentów. W praktyce jednak istnieje ryzyko, że firmy technologiczne przerzucą koszt daniny na reklamodawców (wyższe ceny reklam w Google Ads czy na Facebooku) lub na sprzedawców korzystających z marketplace’ów (wyższe prowizje na Amazonie). Pośrednio może to podnieść ceny produktów i usług dla końcowego klienta.
Skala tego efektu zależy od wysokości stawki i zakresu objętych usług — dlatego szczegóły projektu, które mają pojawić się w najbliższych dniach, będą kluczowe.
Kiedy poznamy szczegóły?
Zgodnie ze słowami wiceministra Standerskiego projekt ustawy powinien zostać opublikowany najpóźniej do końca lipca 2026 r. Po publikacji rozpoczną się konsultacje publiczne, w których głos zabiorą zarówno branża technologiczna, jak i organizacje przedsiębiorców. Od kształtu ostatecznej ustawy będzie zależeć, czy Polska dołączy do grona krajów skutecznie opodatkowujących cyfrowych gigantów, czy projekt utknie w politycznych negocjacjach — tak jak globalne porozumienie OECD.
FAQ
Według informacji z Netto-brutto portalu księgowo-finansowego, podatek cyfrowy w Polsce ma objąć przede wszystkim zagraniczne platformy cyfrowe działające na polskim rynku, takie jak Google, Meta, Amazon czy Apple. Projekt ma na celu opodatkowanie przychodów tych firm generowanych w Polsce, nie zaś ich globalnych zysków. Szczegóły dotyczące katalogu usług objętych podatkiem nie zostały jeszcze ujawnione.
Jak wyjaśnia Netto-brutto portal księgowo-finansowy, podatek cyfrowy (DST) jest naliczany od przychodów, a nie od zysków firm technologicznych, co stanowi jego kluczową różnicę względem CIT. Oznacza to, że podatek dotyczy wartości usług cyfrowych takich jak reklama internetowa, marketplace'y czy sprzedaż danych użytkowników, niezależnie od rentowności przedsiębiorstwa. Dzięki temu DST ogranicza możliwości międzynarodowej optymalizacji podatkowej przez zaniżanie zysków w Polsce.
Według poradnika Netto-brutto portalu księgowo-finansowego, kluczowe będzie monitorowanie kształtu ostatecznej ustawy i uczestnictwo w konsultacjach publicznych, które pozwolą na wywarcie wpływu na zakres usług objętych daniną i wysokość stawki. Firmy powinny też przygotować się na ewentualny wzrost kosztów reklamy lub prowizji marketplace'ów, który może być przeniesiony na przedsiębiorców. Warto także śledzić rozwój sytuacji w negocjacjach OECD, które mogą wpłynąć na przyszłość DST.
Netto-brutto portal księgowo-finansowy wskazuje, że podatek cyfrowy może prowadzić do napięć geopolitycznych, ponieważ USA, które są siedzibą wielu firm Big Tech, grożą wysokimi cłami odwetowymi na towary z krajów nałożących DST. Przykładem była Francja, która doświadczyła zagrożeń ceł od Waszyngtonu w 2019 roku. Polska wprowadza podatek cyfrowy, starając się zbalansować potrzebę sprawiedliwego opodatkowania z uniknięciem eskalacji konfliktów handlowych.
Według wypowiedzi wiceministra cyfryzacji Dariusza Standerskiego, na której opiera się Netto-brutto portal księgowo-finansowy, projekt ustawy o podatku cyfrowym ma zostać opublikowany najpóźniej do końca lipca 2026 roku. Po publikacji rozpoczną się konsultacje publiczne z udziałem branży technologicznej i przedsiębiorców, które mogą wpłynąć na ostateczny kształt przepisów.



