Ministra edukacji żąda co najmniej 11% podwyżki dla nauczycieli
Barbara Nowacka, szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej, publicznie zadeklarowała, że w ramach negocjacji budżetowych na 2027 rok wystąpiła do Ministerstwa Finansów z wnioskiem o podwyżkę wynagrodzeń nauczycieli o co najmniej 11%. Zdaniem ministra edukacji to absolutne minimum, które powinno zostać zapewnione tej grupie zawodowej. Nowacka nie ukrywa frustracji: „Nauczycielskie wynagrodzenia rosną za wolno” — powiedziała w Polsat News.
Przypomnijmy, że w 2026 roku nauczyciele otrzymali podwyżkę rzędu zaledwie 3%, co przełożyło się na wzrost wynagrodzenia zasadniczego o 155–186 zł brutto miesięcznie, w zależności od stopnia awansu. Dla wielu pedagogów to kwota, która nie rekompensuje nawet wzrostu kosztów życia. Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) wprost określił 3-procentową waloryzację jako „absolutnie nie do zaakceptowania” i zapowiedział rozmowy o „radykalnych formach protestu”.
Ile zarabiają nauczyciele w 2026 roku — punkt wyjścia
Żeby ocenić, co oznaczałaby 11-procentowa podwyżka, trzeba znać aktualne stawki. Od 1 stycznia 2026 r. obowiązują następujące minimalne wynagrodzenia zasadnicze nauczycieli z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym (pensum 18 godzin tygodniowo):
- Nauczyciel początkujący — 5 308 zł brutto
- Nauczyciel mianowany — 5 469 zł brutto
- Nauczyciel dyplomowany — 6 397 zł brutto
To jednak stawki minimalne, czyli sam „goły” etat bez dodatków. Rzeczywiste zarobki są wyższe, bo do wynagrodzenia zasadniczego dochodzą m.in. dodatek za wysługę lat (do 20% pensji zasadniczej), dodatek motywacyjny, dodatek funkcyjny (np. za wychowawstwo), a także trzynastka i świadczenie urlopowe.
Karta Nauczyciela gwarantuje tzw. średnie wynagrodzenie, które samorządy muszą zapewnić na swoim terenie. W 2026 roku te ustawowe średnie wynoszą:
- Nauczyciel początkujący — 6 825 zł brutto
- Nauczyciel mianowany — 8 061 zł brutto
- Nauczyciel dyplomowany — 10 300 zł brutto
Kwota bazowa, od której wylicza się te średnie, wynosi w 2026 roku 5 597,86 zł (wobec 5 434,82 zł rok wcześniej). To właśnie ta kwota jest głównym narzędziem regulacji płac nauczycielskich — jej wzrost o 3% oznaczał tegoroczną 3-procentową podwyżkę.
Ile nauczyciele zarobiliby po podwyżce o 11%
Gdyby postulat Nowackiej został zrealizowany i kwota bazowa wzrosła o 11%, prognozowane minimalne stawki zasadnicze w 2027 roku wyglądałyby następująco:
- Nauczyciel początkujący — ok. 5 892 zł brutto (wzrost o ok. 584 zł)
- Nauczyciel mianowany — ok. 6 071 zł brutto (wzrost o ok. 602 zł)
- Nauczyciel dyplomowany — ok. 7 101 zł brutto (wzrost o ok. 704 zł)
Z kolei średnie wynagrodzenia gwarantowane przez Kartę Nauczyciela po podwyżce 11% kształtowałyby się na poziomie:
- Nauczyciel początkujący — ok. 7 576 zł brutto (wzrost o ok. 751 zł)
- Nauczyciel mianowany — ok. 8 948 zł brutto (wzrost o ok. 887 zł)
- Nauczyciel dyplomowany — ok. 11 433 zł brutto (wzrost o ok. 1 133 zł)
Dla porównania: gdyby utrzymano dotychczasowe tempo 3-procentowych waloryzacji, nauczyciel dyplomowany mógłby liczyć jedynie na wzrost średniego wynagrodzenia o ok. 309 zł brutto. Różnica między 3% a 11% to ponad 800 zł brutto miesięcznie na tym stopniu awansu.
Prawie połowa nauczycieli w drugim progu podatkowym
Nowacka zwróciła uwagę na problem, który często umyka w dyskusjach o zarobkach pedagogów. Jak stwierdziła, prawie połowa nauczycieli znajduje się już w drugim progu podatkowym, czyli płaci 32% PIT od nadwyżki ponad 120 000 zł rocznego dochodu. Oznacza to, że każda podwyżka brutto jest „zjadana” przez wyższy podatek — nauczyciel zarabiający powyżej 10 000 zł brutto miesięcznie z każdych dodatkowych 100 zł brutto na rękę otrzymuje już tylko ok. 51 zł zamiast ok. 72 zł w pierwszym progu.
Dlatego ministra edukacji naciska jednocześnie na dwa fronty: podwyżkę wynagrodzeń i zmianę progów podatkowych lub podniesienie kwoty wolnej od podatku. Jak sama przyznała: „rozmawiałam z ministrem finansów, że z perspektywy nauczycieli równie ważna co wynagrodzenia jest zmiana progów podatkowych albo kwoty wolnej”.
ZNP chce powiązania pensji ze średnią krajową
Związek Nauczycielstwa Polskiego ma własną propozycję rozwiązania problemu niskich wynagrodzeń. Projekt nowelizacji Karty Nauczyciela, złożony w Sejmie jeszcze w 2021 roku, zakłada powiązanie wysokości pensji nauczycieli ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce narodowej. Gdyby taki mechanizm obowiązywał, podwyżki nauczycielskie byłyby automatyczne — rosłyby proporcjonalnie do przeciętnych zarobków w kraju.
Barbara Nowacka oceniła projekt ZNP jako wymagający „bardzo poważnego przepracowania”, ale jednocześnie zadeklarowała: „mam nadzieję, że będzie to powiązanie” — mając na myśli budżet 2027. Podkreśliła, że traktuje to jako „zobowiązanie polityczne” wobec ZNP. W praktyce od kwietnia 2025 roku w tej sprawie nie odbyło się ani jedno posiedzenie odpowiedzialnej komisji sejmowej.
Kontekst polityczny — skąd ten nacisk
Za stanowczą postawą Nowackiej stoją twarde liczby. Szef ZNP Sławomir Broniarz zapowiedział, że Zarząd Główny będzie rozmawiać o „radykalnych formach protestu”. Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz publicznie skrytykował dysproporcje w budżetówce, wskazując, że pensje lekarzy rosną o 14%, a nauczycieli zaledwie o 3%.
Nowacka otwarcie zestawia zarobki obu grup: „nie dziwię się ich wkurzeniu, kiedy widzą, że w rok za swoją ciężką codzienną pracę zarabiają tyle, co niektórzy lekarze potrafią zarobić w ciągu miesiąca”. To retoryka, która ma zwiększyć presję na ministra finansów Andrzeja Domańskiego.
Sama ministra edukacji przyznaje, że „kołdra jest za krótka” — budżet państwa ma ograniczone możliwości. Podwyżka o 11% dla ok. 700 tys. nauczycieli w Polsce to wydatek rzędu kilku miliardów złotych rocznie. Rok 2024 określiła jako moment, który „odbił nauczycieli od dna, w które wpędził ich PiS i Przemysław Czarnek”, ale zastrzegła, że „trzeba teraz podjąć kolejne, konkretne działania”.
Co to oznacza dla nauczycieli — podsumowanie
Na ten moment sytuacja wygląda następująco:
- Nauczyciele w 2026 roku otrzymali 3% podwyżki — od 155 do 186 zł brutto miesięcznie, w zależności od stopnia awansu.
- Nowacka domaga się od Ministerstwa Finansów co najmniej 11% podwyżki na 2027 rok.
- Gdyby 11% zostało zaakceptowane, nauczyciel dyplomowany z pełnymi kwalifikacjami mógłby liczyć na średnie wynagrodzenie rzędu ok. 11 400 zł brutto (wobec 10 300 zł obecnie).
- Trwają rozmowy o powiązaniu pensji nauczycieli ze wskaźnikami gospodarczymi — projekt ZNP jest w Sejmie, ale prace utknęły.
- ZNP zapowiada możliwe protesty, jeśli rząd utrzyma tempo 3-procentowych waloryzacji.
Ostateczna decyzja zapadnie podczas negocjacji budżetowych na 2027 rok. Nowacka zadeklarowała: „nie ustąpię z naciskami na ministra finansów, żeby znalazły się pieniądze dla nauczycieli”. Czy te słowa przełożą się na realne podwyżki — przekonamy się jesienią, gdy rząd przedstawi projekt budżetu.


