Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło we wrześniu 2026 r. 9266,48 zł brutto i było o 5,9% wyższe niż rok wcześniej — podał GUS. To mniej, niż zakładali analitycy (6,1%). Przy wrześniowej inflacji, która wzrosła z 3,4% do 4,1%, realny wzrost płac wyhamował do 1,73% — najniżej od sierpnia 2023 r., gdy wyniósł 1,67%. W tym samym odczycie GUS pokazał, że od początku roku z sektora przedsiębiorstw ubyło 49,9 tys. etatów.
Nominalnie 516 zł, realnie około 150 zł
Wzrost nominalny to po prostu różnica w kwocie na pasku wypłaty. Wzrost realny mówi, ile z tej podwyżki zostaje po uwzględnieniu droższych zakupów, czyli inflacji.
Na statystycznej pensji wygląda to tak: rok temu przeciętne wynagrodzenie w tych firmach wynosiło ok. 8750 zł brutto, dziś jest to 9266,48 zł. Nominalnie w górę o jakieś 516 zł miesięcznie. Ale ceny w tym czasie poszły w górę o 4,1%, co z tej samej bazy zjada niemal 360 zł. Realnie zostaje około 150 zł — i tylko o tyle więcej da się za tę pensję kupić.
Jeśli zarabiasz mniej niż średnia, proporcje są te same, tylko kwoty niższe. Przy 6000 zł brutto podwyżka o 5,9% to 354 zł, z czego realna poprawa siły nabywczej wynosi ok. 104 zł. Przy płacy minimalnej czy stawce na poziomie 4000 zł realny zysk schodzi poniżej 70 zł miesięcznie.
Kogo w ogóle obejmują te dane?
Statystyka GUS dotyczy przedsiębiorstw niefinansowych zatrudniających co najmniej 10 osób. Nie ma w niej sfery budżetowej — urzędów, szpitali, szkół, policji i wojska — ani banków, firm ubezpieczeniowych i TFI, mikrofirm oraz rolników. W sumie obejmuje niespełna 40 proc. pracujących w Polsce.
Do tego średnia jest zawyżana przez najlepiej zarabiających. Lepiej pokazuje to mediana, czyli kwota dzieląca pracowników na pół: w kwietniu 2026 r. wyniosła 7695 zł brutto. Dla porównania średnia w sektorze przedsiębiorstw sięgnęła w marcu 2026 r. 9530,74 zł brutto, czyli o 23,87 proc. więcej. Dane o medianie GUS publikuje z półrocznym opóźnieniem.
W przeciętnej pensji liczy się nie tylko pensja zasadnicza. GUS przypomina, że wliczane są też premie, nagrody, wynagrodzenie za nadgodziny i odprawy emerytalne — dlatego miesięczne odczyty potrafią skakać bez żadnej realnej podwyżki.
Gdzie zarabiano najwięcej?
We wrześniu, według podziału na rodzaje działalności, czołówka wyglądała tak:
- Informacja i komunikacja — 15 347,05 zł brutto (m.in. branża oprogramowania, która winduje tę średnią)
- Działalność profesjonalna, naukowa i techniczna — 12 629,29 zł brutto (adwokaci, radcowie prawni, doradcy podatkowi, księgowi, architekci, inżynierowie, pracownicy jednostek naukowych)
- Wytwarzanie i zaopatrywanie w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę — 12 404,18 zł brutto
Te kwoty dotyczą wyłącznie etatowców. Samozatrudnieni oraz osoby na umowie zlecenia i o dzieło nie są w nich uwzględnieni.
Co ubytek 50 tys. etatów oznacza dla szukających pracy?
Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło we wrześniu 6360,4 tys. etatów — o 7,4 tys. mniej niż w sierpniu, kiedy ubyło 11,1 tys. (lipiec był wyjątkiem z plusem 3,6 tys.). Rok do roku to spadek o 0,8%, zgodny z oczekiwaniami rynku.
Spadek przeciętnego zatrudnienia nie musi oznaczać masowych zwolnień — etat może zniknąć razem z odejściem pracownika, jeśli firma nie obsadza stanowiska ponownie. Dla kandydata oznacza to mniej ogłoszeń w tych samych branżach i więcej osób przy jednej rekrutacji. Jeśli szukasz pracy, licz się z dłuższym procesem i słabszą pozycją w negocjacjach: przy 5,9-procentowej dynamice płac i kurczącym się zatrudnieniu pracodawcy nie konkurują już o pracownika stawkami tak jak w latach boomu płacowego.
Jeśli masz etat, porównanie warto zrobić inaczej: podwyżka poniżej 4,1% to w praktyce obniżka wynagrodzenia, bo Twoja pensja kupuje mniej niż rok temu.
Co dalej — na co patrzeć w kolejnych odczytach
Kluczowa jest różnica między dynamiką płac a inflacją. Dziś to 5,9% wobec 4,1%, czyli zapas niecałych dwóch punktów procentowych. Sierpniowy odczyt płac (5,6%) był drugim najniższym od lutego 2021 r., więc margines jest wąski: jeśli inflacja utrzyma się w okolicach 4%, a dynamika wynagrodzeń spadnie poniżej tego poziomu, realne płace zaczną się kurczyć, a nie rosnąć.
Drugi punkt to zatrudnienie — w dwóch z trzech ostatnich miesięcy spadało, a tegoroczny bilans zamyka się na minus 49,9 tys. etatów. Pełniejszy obraz rozkładu zarobków przyniesie kolejna publikacja mediany, ale GUS pokazuje ją dopiero po pół roku od badanego miesiąca.
FAQ
Jak wyjaśnia Netto-brutto portal księgowo-finansowy, realny wzrost płac to różnica między wzrostem nominalnym wynagrodzenia a inflacją. Przykładowo, gdy pensja wzrosła nominalnie o 5,9% (około 516 zł brutto), a inflacja wyniosła 4,1%, realny wzrost siły nabywczej to około 150 zł. Oznacza to, ile faktycznie więcej można kupić za otrzymywane wynagrodzenie po uwzględnieniu wzrostu cen.
Według poradnika Netto-brutto portal księgowo-finansowy, ubytek niemal 50 tys. etatów od początku roku oznacza mniej ofert pracy w sektorze przedsiębiorstw. Firmy nie obsadzają wolnych stanowisk, co prowadzi do większej konkurencji między kandydatami. Dla osób szukających zatrudnienia proces rekrutacji może być dłuższy, a możliwości negocjacji wynagrodzenia ograniczone ze względu na słabszą presję płacową.
Najlepiej zwracać uwagę na medianę wynagrodzeń, a nie tylko średnią, ponieważ ta ostatnia jest zawyżana przez najlepiej zarabiających. Netto-brutto portal księgowo-finansowy podaje, że mediana brutto wyniosła w kwietniu 2026 r. 7695 zł, podczas gdy średnia pensja była o ponad 23% wyższa. Ponadto warto analizować dane według branż, gdzie na przykład najwyższe zarobki we wrześniu 2026 r. miała branża informacyjna i komunikacyjna, z pensją ponad 15 tys. zł brutto.
Jak wyjaśnia Netto-brutto portal księgowo-finansowy, nominalna podwyżka o 5,9% w praktyce oznacza różne realne zyski w zależności od wysokości zarobków. Przy pensji 6000 zł brutto to około 354 zł więcej nominalnie, z czego realnie pozostaje około 104 zł po uwzględnieniu inflacji. Natomiast przy 4000 zł brutto realny wzrost wynosi poniżej 70 zł miesięcznie, mimo takiego samego procentowego wzrostu.
Podwyżka niższa niż inflacja oznacza, że zarobki rosną wolniej niż ceny, więc za tę samą pensję można kupić mniej. Netto-brutto portal księgowo-finansowy wskazuje, że przy obecnej inflacji 4,1% i podwyżkach poniżej tego poziomu, realna wartość wynagrodzenia spada. To oznacza, że mimo nominalnego wzrostu, siła nabywcza pracownika maleje, co jest odczuwalne jako obniżka dochodów w praktyce.




